Czy gry komputerowe naprawdę szkodzą dzieciom? Fakty, mity i zdrowe granice
W ostatnich latach coraz częściej mówi się o negatywnym wpływie gier na dzieci i młodzież. Elektroniczna rozrywka bywa łączona z problemami takimi jak trudności z koncentracją, pogorszenie wyników w nauce, wzrost agresji, a nawet obniżenie nastroju czy symptomy depresyjne. Rzeczywistość nie jest jednak tak prosta, by oceniać ją w czarno-białych kategoriach. Gry wideo nie są ani źródłem wszelkiego zła, ani w pełni bezpieczną formą rozrywki dla wszystkich dzieci. Każdy młody człowiek reaguje inaczej na bodźce płynące z ekranu, dlatego poszczególne przypadki należy rozpatrywać indywidualnie. Kluczową rolę odgrywa tu świadomość i zaangażowanie rodzica, który powinien wiedzieć, czym interesuje się jego dziecko i w jaki sposób spędza ono czas. Kierując się troską o dobro najmłodszych, postanowiliśmy przyjrzeć się bliżej tematowi gier i ich wpływu na rozwój dzieci.
Na czym grają Wasze dzieci?
Najpopularniejszymi urządzeniami do grania w Polsce są obecnie konsole (PlayStation, Nintendo, Xbox), klasyczne komputery – najczęściej laptopy – oraz urządzenia mobilne, takie jak smartfony i tablety. Choć kluczowe pytanie brzmi: w co grają najmłodsi, a nie na czym, nie można pomijać znaczenia samej platformy. Każdy typ sprzętu narzuca bowiem odmienny sposób projektowania gier i kształtuje inną kulturę grania, co w przypadku dzieci ma ogromne znaczenie.
Podczas gdy na konsoli stacjonarnej dziecko zazwyczaj gra w domu, najczęściej pod okiem rodzica, posiadanie własnego telefonu umożliwia mu dostęp do gier praktycznie w każdej chwili – także poza domem, na przykład w czasie przerw między lekcjami. Twórcy i wydawcy doskonale zdają sobie sprawę z tego, w jakich warunkach używane są poszczególne urządzenia, dlatego projektują gry tak, aby maksymalnie wykorzystać potencjał danej platformy i jak najskuteczniej przyciągnąć gracza. Niestety, w niektórych przypadkach takie mechanizmy mogą okazać się szczególnie ryzykowne dla dzieci i młodzieży.
Prawdziwe zagrożenie
Szczególnie niebezpieczne dla najmłodszych okazują się gry mobilne. To właśnie one posiadają zestaw cech sprzyjających uzależnieniu, kompulsywnemu graniu oraz narastającemu rozdrażnieniu i roztargnieniu. Dziecko coraz częściej myślami pozostaje w wirtualnym świecie, nawet wtedy, gdy nie trzyma telefonu w ręku. Produkcje mobilne bardzo często wykorzystują mechanizmy przypominające systemy lojalnościowe, które zmuszają gracza do regularnego logowania się i „odbierania nagród” lub wykonywania prostych czynności w określonym czasie, by nie stracić zdobytych wcześniej profitów.
To jednak nie wszystko. Gry tego typu pozwalają budować rozbudowane kolekcje wirtualnych przedmiotów, często zdobywanych podczas trudnych lub czasochłonnych rozgrywek. Posiadają własne waluty, systemy mikropłatności, a rywalizacja odbywa się z prawdziwymi graczami. Powstają rankingi, zestawienia i ligi, w których rywalizacja trwa praktycznie bez końca. W efekcie świat gry zaczyna funkcjonować jak alternatywna rzeczywistość – gracz gromadzi w niej dobra, które są dla niego cenne emocjonalnie, choć w rzeczywistości nie istnieją, i uczestniczy w zmaganiach, gdzie każda porażka może być dotkliwa psychicznie i emocjonalnie.
Jest to zupełnie nowy wymiar rozrywki, często niezrozumiały dla rodziców, którzy sami nigdy nie mieli styczności z podobnymi mechanizmami. Nie należy go jednak bagatelizować. Niekontrolowane korzystanie z niektórych gier mobilnych może prowadzić do poważnych problemów, w tym uzależnienia. Wiele z tych produkcji nie oferuje większej wartości edukacyjnej czy intelektualnej – brak fabuły i wyzwań zastępowany jest prostymi impulsami, które gwałtownie rozchwiewają emocje dziecka: od euforii po zwycięstwie lub zdobyciu nagrody, po złość i frustrację w przypadku porażki.
Dodatkowym czynnikiem ryzyka jest stały dostęp do gry. Telefon towarzyszy dziecku niemal cały czas, co znacząco utrudnia rodzicom kontrolę nad tym, jak i jak długo ich pociecha korzysta z gier. Dlatego jeśli mówi się dziś o zagrożeniach związanych z graniem, to w pierwszej kolejności należy rozpatrywać je właśnie w kontekście produkcji mobilnych.
Jasna strona gaimingu
Gry mobilne często pokazują ciemną stronę elektronicznej rozrywki, ale warto pamiętać, że świat gier ma również swoją jasną odsłonę – dostępną także dla najmłodszych, pod warunkiem że korzystanie z niej odbywa się pod czujnym okiem rodzica. Tocząca się obecnie dyskusja w mainstreamowych mediach na temat gamingu bywa niestety uproszczona i jednostronna. Tymczasem w bogatych katalogach gier na konsole oraz komputery stacjonarne znaleźć można wiele wartościowych produkcji, które nie żerują cynicznie na emocjach dzieci, lecz opowiadają fascynujące historie, oferują mądrą rozrywkę i zachwycają dopracowaną oprawą wizualną.
Niektóre tytuły niosą ze sobą dużą wartość merytoryczną i mogą stanowić atrakcyjną alternatywę dla książek. Bawią, uczą, rozwijają wyobraźnię i wrażliwość, a przy odpowiednim doborze nie wyrządzają dzieciom żadnej krzywdy.
Kluczowa pozostaje jednak świadomość i zaangażowanie rodzica. Konsole i komputery to zaawansowane medium, dlatego szczególnie na początku warto „odbywać podróż” po świecie gier wspólnie z dzieckiem. Traktowanie gier wyłącznie jako sposobu na zajęcie najmłodszych, gdy dorośli zajmują się swoimi sprawami, może okazać się błędem. Nawet najbardziej wartościowa produkcja, pozbawiona kontroli, może zaburzyć równowagę między światem wirtualnym a rzeczywistością.
Bądźmy obok
Jeśli więc decydujemy się wprowadzić dziecko w świat cyfrowej rozrywki, bądźmy obok – przynajmniej na początku. Rozmawiajmy o tym, co dzieje się na ekranie, pomagajmy przepracować trudniejsze momenty i dbajmy o to, by granie było formą relaksu, a nie kompulsywnego nawyku. Równie istotny jest czas spędzany przed ekranem. Odpowiednio dawkowana rozrywka długo pozostaje atrakcyjna i nie powszednieje.
Najmłodsi nie potrzebują spędzać przed komputerem czy konsolą wielu godzin dziennie – często wystarczy godzina, a nawet wspólne granie co drugi dzień. Jasno określone zasady korzystania ze sprzętu pozwalają uniknąć nieustannych próśb o „jeszcze pół godzinki” i uczą dzieci zdrowych nawyków związanych z cyfrową rozrywką.
Podsumowując – brak wiedzy o tym, czym obecnie fascynuje się nasze dziecko, naraża je na zagrożenia związane z niektórymi formami wirtualnej rozrywki. To od nas zależy, czy gaming stanie się dla młodych ludzi wielką przygodą i zaproszeniem do magicznego świata rozwijającego kreatywność oraz wyobraźnię, czy jedynie ucieczką od rzeczywistości prowadzącą do emocjonalnej niestabilności.





