Category: Interesujące

12 kwietnia 2021 Przez Agnieszka Kurtyka

Przylatują bociany. Gdzie dokładnie są ,,ciepłe kraje”?

Powoli można już zaobserwować te wielkie ptaki, leniwie krążące nad łąkami bądź wysiadujące w gniazdach. Zapewne wszyscy kojarzą wróżbę mówiącą, że bocian nad czyimś domem zwiastuje pojawienie się potomka. A znacie wróżbę dotyczącą lecącego lub stojącego bociana?

Podobno pierwszy bocian, którego zobaczymy w roku, ma wpływ na nasze wakacje! Jeśli będzie leciał, czekają nas podróże. Jeśli będzie chodził lub stał, trzeba będzie się nastawić na wakacje w domu i okolicach.

Skąd przyleciały bociany?

Dzieciaki już od najmłodszych lat potrafią bezbłędnie rozpoznać bociana. Większość maluchów wie również, że te lubiane w Polsce ptaki odlatują na zimę do ciepłych krajów, a teraz właśnie wracają. Nazwa ,,ciepłe kraje” brzmi trochę mityczne i tajemniczo, a w rzeczywistości chodzi o Egipt, czasem Sudan. Być może ktoś z Was był w Egipcie w czasie ferii zimowych i miał okazje spotkać ,,boćki”?

Dlaczego bociany odlatują/przylatują?

Chociaż temperatury w zimie w Polsce nie byłyby dla nich problemem, brak pożywienia jest nie do zniesienia. Dlatego po równonocy letniej, kiedy dni stają się powoli coraz krótsze i zmienia się gospodarka hormonalna, bociany dostają impuls, by lecieć. Z kolei wraz z nadejściem wiosny w Afryce, rozpoczyna się pora sucha i związany z tym niedostatek pożywienia, co wymusza na nich powrót do domu. Chociaż nie zawsze, bo czasami zatrzymują się gdzieś po drodze, gdzie również mają pod dostatkiem pożywienia.

Jak długo lecą bociany? Którędy?

Wydawać by się mogło, że czeka ich prosta podróż na południe. Wprost przeciwnie. Ich trasa jest dużo bardziej okrężna i zajmuje im nawet do 4 miesięcy! Dlaczego tak jest?

Bociany przemieszczają się głównie za pomocą lotu szybującego, aby jak najmniej machać skrzydłami. To bardzo daleka droga (6-7 tysięcy kilometrów), więc przebycie jej przy nieustannym machaniu byłoby wyczerpujące. Taki sposób podróży pozwala na mniejsze zużycie energii, dlatego też bociany nie muszą gromadzić ogromnych ilości tłuszczu na zapas. Szybowanie oznacza jednak konieczność korzystania z ciepłych prądów powietrznych, które wytwarzają się tylko nad lądem i tylko w ciągu dnia. To bardzo utrudnia podróż.

Czego musi unikać bocian?

Gdyby bocian udał się wprost na południe, miałby do przebycia całą szerokość Morza Śródziemnego (około 750 km), nad którym nie ma prądów pozwalających na szybowanie. Dlatego też ptaki te wybierają okrężną drogę w dwóch wariantach: wschodnim, przez Bliski Wschód i Zatokę Sueską (około 25 km nad wodą) lub zachodnim, przez Gibraltar (około 15-20 km nad wodą). Zanim bociany dolecą na obszary zimowiska, zazwyczaj robią postój w Sudanie, Czadzie i ogólnie rozumianym Sahelu (jest to obszar obejmujący południowe tereny Sahary, wzdłuż całej Afryki). W tych miejscach uzupełniają zużyte zapasy tłuszczu, korzystając z dobrodziejstw pory deszczowej. Do terenów zimowiska czeka ich jeszcze daleka podróż. Co ciekawe, bociany zimują zaledwie 2 miesiące i ponownie wyruszają w podróż, która tym razem trwa tylko 2 miesiące. Reasumując, ptaki te spędzają połowę roku w podróży! Chyba im zazdrościmy 😊

Co jedzą bociany?

Żaby? Też. Jednak nie jest to ich główne pożywienie. Główną część ich diety stanowią drobne bezkręgowce. Kiedy mają na odchowaniu młode, zjadają praktycznie wszystko, co mogą złapać – od owadów, przez płazy (w tym właśnie żaby), nawet po małe ssaki. Przykrą ciekawostką związaną z bocianami jest to, że w Libanie strzelanie do nich stało się swoistym sportem, mimo objęcia ich ochroną. Wiele ptaków przelatujących przez te obszary kończy swoje życie jako trofeum. Jest to proceder nielegalny.

5 kwietnia 2021 Przez Agnieszka Kurtyka

Lany poniedziałek – śmigus dyngus. Skąd wzięła się ta tradycja i co symbolizuje?

W Polsce Lany Poniedziałek to wyjątkowa okazja. Choć w poszczególnych częściach kraju znane są różne zwyczaje z nim związane, jedno jest niezmienne – tego dnia można (prawie) bezkarnie oblewać innych wodą.

Lany Poniedziałek – skąd się wywodzi zwyczaj oblewania wodą?

Dziś ten dzień jest nierozerwalnie związany z Poniedziałkiem Wielkanocnym – świętem, które zamyka okres Triduum Paschalnego oraz samej Wielkanocy. Woda ma tutaj symbolizować oczyszczenie, a niektóre źródła nawiązują do rozpędzania wodą tłumów, które zgromadziły się na wieść o zmartwychwstaniu. 

Zanim jednak na ziemiach Polski zapanowało chrześcijaństwo, śmigus posiadał nieco odmienną symbolikę. Tego dnia polewano panny, by zapewnić im płodność oraz urodę. Natomiast kobiety mogły się zrewanżować dopiero kolejnego dnia, bo wtedy obchodzony był babski śmigus, podczas którego oblewano kawalerów. Im woda nie miała zapewnić ani urody, ani płodności, można więc uznać, że była to po prostu zabawa, mająca na celu odwet płci pięknej.

Ciekawostka - w wielu regionach, można spotkać wymowę ,,śmingus dyngus”. Choć oficjalnie jest to błąd, występuje on tak powszechnie, że być może wkrótce doczeka się uznania w słownikach.

 

Jak świętujemy śmigusa dyngusa dzisiaj?

W wielu miejscach w Polsce uważa się, że chociażby minimalne zmoczenie wodą jest niezbędne, by zapewnić sobie szczęście w bieżącym roku. Nie ma konieczności wylewania na kogoś wiadra wody, parę kropel w zupełności wystarczy. 

W niektórych regionach praktykuje się kąpiele w rzece lub jeziorze (a nawet morzu!), nietypowe procesje oraz lokalne zwyczaje. W Małopolsce można spotkać różnego rodzaju kukły, maszkary i przebierańców, a w samym jej sercu, czyli w Krakowie, tradycyjnie odbywa się słynny odpust Emaus – nazwa pochodzi od miasta, do którego podążał zmartwychwstały Jezus.

Gdzieniegdzie śmigus to także okazja do psikusów, które można robić sąsiadom. We wszystkich tych zwyczajach można znaleźć wspólny mianownik – dobrą zabawę i śmiech.

Ciekawostka – nieco odmienne wersje lanego poniedziałku obchodzi się w wielu krajach na świecie: na Słowacji, Węgrzech, a nawet w Meksyku!

 

Jak zmienił się śmigus dyngus na przestrzeni ostatnich lat?

Porównując dyngusa sprzed 20-30 lat z dzisiejszym, widać dużą zmianę. W ubiegłym wieku, zwłaszcza na wsiach, normą było, gdy tego dnia jeździły wozy strażackie i masowo oblewały ludzi. Widok mokrych wiernych w kościele również nie był niczym niezwykłym. Oblewanie wodą było dopuszczalne w każdej formie i w każdej ilości. 

Dziś trzeba odrobinę hamować swoje zapędy, bowiem można nawet… dostać mandat! Osoba, która nie ma ochoty brać udziału w zabawie, może powołać się na paragraf o zakłócaniu spokoju i porządku publicznego lub naruszeniu nietykalności cielesnej. Dlatego apelujemy o rozsądek oraz lanie wodą wyłącznie tych, którzy tego chcą. Niezależnie od zmiany pokoleniowej, oblewanie wciąż spotyka się dużą wyrozumiałością ze strony oblewanych.

Jak bezpiecznie i wesoło spędzić śmigusa w domu z dziećmi?

Jeżeli chcecie przekazać małym dzieciom tradycję oblewania się wodą, warto zrobić to na spokojnie. Kilkuletnie maluchy mogą łatwo nabawić się fobii oraz złych skojarzeń albo w drugą stronę – zwyczaj ten może ich tak zachwycić, że zrobią psikusa sąsiadce, która nie będzie z tego wcale zadowolona. Świetnym pomysłem jest pokropienie dzieci z samego rana niewielką ilością wody z życzeniami szczęścia. Wtedy też należy postawić granice i wytłumaczyć, kogo możemy lać oraz jak bardzo. 

No właśnie, jak bardzo można kogoś z domowników zmoczyć? To już zależy od Was 😊

3 kwietnia 2021 Przez Agnieszka Kurtyka

Śmigus dygus – sikawki DIY. Zrób je sam w domu

Lany poniedziałek w czasach lockdownu i przy kiepskiej pogodzie to prawdziwy test cierpliwości dla rodziców. Być może najlepiej po prostu odpuścić i nastawić się na wielokrotne wycieranie? 😊

W tym roku, jeszcze bardziej niż dotychczas, mogą znaleźć zastosowanie sikawki domowej roboty. Część osób nie chce bądź nie może udać się do sklepu, niektórzy bardziej zaciskają pasa ze względu na niepewną sytuację, a nad tym wszystkim stoi jeszcze najważniejszy argument – warto być eko! Zamiast kupować plastikowe zabawki, warto wykorzystać to, co mamy w domu.

Sikawki DYI – jak je zrobić samemu?

Ograniczeniem jest wyłącznie wyobraźnia. Jeśli zdecydujemy się na sikawki, które oprócz lania wody będą ładne i kreatywne, mniej czasu poświęcimy na wycieranie, a więcej na twórczą zabawę.

  • Sikawka z butelki

Prawdopodobnie większość z Was ma w domu puste butelki plastikowe. Kolejnym niezbędnym elementem będą pisaki, którymi ozdobimy butelkę. Oczywiście można pójść krok dalej, poobklejać ją i ozdobić brokatem, jednak prawdopodobnie butelka będzie intensywnie ściskana małymi rączkami i wszelkie doklejane ozdoby mogą szybko poodpadać. Możemy dzieciom podsunąć pomysły – naszą ,,broń” bez problemu przeistoczymy w rekina, kotka, a nawet choinkę! Butelkę można też pomalować jak pisankę albo kurczaczka. Ostatnim krokiem jest wywiercenie przez rodzica małej dziurki w zakrętce. Broń gotowa!

  • Sikawka rybka z pustego opakowania po szamponie, żelu

Zasada jest podobna jak w przypadku butelki. Na blogu ,,100 pomysłów zrób to sam by Dolby” można zobaczyć bardzo prostą w wykonaniu rybkę. Do zrobienia jej autorka poleca użycie pianki EVA i wodoodpornego kleju – jeśli jednak nie macie tego w domu, kolorowe pisaki wystarczą.

  • Balonowe bomby

Chyba każdy kiedyś robił takie bomby, ale pociski mogą być przecież kreatywne i samo rzucanie w niewinnych domowników nie będzie główną atrakcją. Ponieważ balony w tym przypadku są jednorazowe, warto zaszaleć z ozdabianiem. Ważne jednak, by ozdabiać je kiedy są napełnione wodą. Wtedy guma jest naciągnięta, mamy większą powierzchnię twórczą oraz pewność, że dzieła nie ulegną zniekształceniu. Do ozdabiania używamy pisaków, kleju z brokatem, farbek, a nawet sznurków i bibuły. Bomba może mieć doczepiony kolorowy ogon lub włosy ze sznurków.

  • Inne domowe przedmioty

Jako sikawka może nam posłużyć także butelka z atomizerem po środkach czyszczących. Uwaga! Taką butelkę trzeba bardzo dokładnie wypłukać, by na ściankach nie została ani odrobina detergentu. Dla pewności warto ją na końcu przelać octem spirytusowym lub wypłukać z użyciem sody oczyszczonej. Doskonale nada się również strzykawka – częste wyposażenie domowych apteczek. Największą zaletą tych przedmiotów jest ich niewielka siła rażenia – nieprędko powstaną przez nie kałuże na podłodze.

Wszystkim rodzicom życzymy mało sprzątania, a dzieciom wyśmienitej zabawy!

24 marca 2021 Przez Anna Migacz

Problemy z wymową – co powinno nas zaniepokoić?

Mowa to jeden z najważniejszych sposobów komunikacji. Jeśli dziecko skończyło 3 lata i nadal ma problem z porozumiewaniem to znak, że wizyta u logopedy jest konieczna. Logopeda zdiagnozuje wady i zaburzenia wymowy, a także wspomoże rozwój kompetencji językowych, które zdecydowanie mają wpływ na wyniki w nauce.

W Polsce przyjmuje się koncepcję kształtowania mowy według Leona Kaczmarka. Ustalił on pięć podstawowych etapów ewaluacji językowej:

  • etap przygotowawczy (3–9. miesiąc życia płodowego),
  • okres melodii (1. rok życia dziecka),
  • okres wyrazu (do ukończenia 2. roku życia),
  • okres zdania (2–3. rok życia),
  • okres swoistej mowy dziecięcej (3–7. rok życia).

Etap przygotowawczy

To czas życia płodowego, wtedy wykształcają się narządy mowy, słuchu i wzroku. Pierwsze dźwięki, które odbiera dziecko, to rytm. Już w 4. miesiącu płód odczuwa rytm bujania, gdy matka jest w ruchu. W 4 – 5. miesiącu reaguje na bodźce akustyczne, jego akcja serca przyspiesza, odczuwa niepokój. W tym czasie zaczyna również rozpoznawać głos matki, a w 7. miesiącu słyszy bicie jej serca. Na tym etapie nie wpływamy na rozwój mowy bezpośrednio.

Okres melodii (1. rok życia dziecka)

Dziecko komunikuje się głównie za pomocą krzyku i płaczu. Rozpoczyna również okres głużenia i gaworzenia – czyli ćwiczenia podstawowych głosek. Wraz z końcem tego okresu dziecko już sporo rozumie, szczególnie wypowiedzi o zabarwieniu emocjonalnym, reaguje na imiona i twarze domowników. Reaguje ruchem na komunikację i próbuje nawiązać kontakt.

Nieprawidłowe zachowania to:

  • częste oddychanie ustami,
  • brak reakcji na dźwięki,
  • brak reakcji na rozmówcę,
  • nieprawidłowości w budowie języka, warg, policzków

Okres wyrazu – od 12. do 18. miesiąca (2. rok życia)

Dziecko powinno używać wszystkich samogłosek (poza nosowymi) oraz spółgłoski p, b, m, t, d, n, t, ś, czasem ć. Zaczyna rozumieć więcej słów, wyrażeń i zdań, niż jest w stanie wypowiedzieć. Norma dla 18. miesięcznego dziecka to wypowiadanie około 50 słów, natomiast rozumienie około 100, w tym proste polecenia. 
Zaniepokoić rodziców na tym etapie może brak którejś z wymienionych umiejętności, a także widoczne wady zgryzu, trudności z wymową głoski, która w tym czasie powinna być utrwalona lub  wadliwa artykulacja: wsuwanie języka między zęby, świszczenie, jąkanie, zacinanie, zbyt szybka lub za wolna mowa, chrapanie.

Okres zdania – od 2. do 3. roku życia

Dziecko zaczyna komunikować się już zdaniami dwu-, trzy- wyrazowymi. Powinno prawidłowo wymawiać wszystkie samogłoski ustne i nosowe, chociaż mogą występować odstępstwa np. zamiana samogłosek : a-o, e-a, i-y oraz zmiękczanie spółgłosek p, b, m f, w odpowiednio jako: pi, bi, mi, fi, wi. Pod koniec tego okresu mogą pojawiają się już czasem głoski: s, z, c, dz, a nawet sz, ż, cż, dż. Dwulatek powinien operować około 300 słowami. Jeśli malec nie jest zainteresowany komunikacją werbalną, rozwój mowy nie jest prawidłowy. Jeśli dwuletnie dziecko mówi zaledwie krótki komunikaty – mama, tata, tak, nie – jest to powód do niepokoju.

Okres swoistej mowy dziecięcej – od 3. do 6–7. roku życia

Czteroletnie dziecko zna już głoski: s, z, c, dz. Wymawiane jako ś, ź, ć, dź jest nieprawidłowe. Około 5. roku życia często pojawia się głoska r, a także sz, ż, cz, dż, choć ich zamiana na s, z, c, dz lub ś, ź, ć, dź, nie jest jeszcze sygnałem o nieprawidłowościach. To czas gdy dziecko nadal skraca wyrazy, przestawia głoski, upraszcza, jednak jego mowa powinna być już zrozumiała dla otoczenia.

Rozwój mowy trwa zazwyczaj do szóstego roku życia. Każde zaburzenia i wady wymowy u dzieci starszych, a także wcześniejsze problemy z danego okresu określamy jako opóźnienie rozwoju mowy.

Jeśli zauważymy jakiekolwiek odstępstwa od normy nie panikujmy, ale skonsultujmy się ze specjalistą. Prawidłowa mowa, ułatwia życie i pomaga w rozwoju innych umiejętności.

19 marca 2021 Przez Anna Migacz

Depresja u dzieci występuję częściej niż Wam się wydaje. Jakie są jej sygnały?

Jak często mówimy, że ‘dopadła nas depresja’? Używamy zwrotów takich jak: mam depresję, depresyjna pogoda, depresyjny nastrój. Używajac tych sformułowań myślimy, że w ten sposób prawidłowo opisujemy chwilowy smutek, przygnębienie czy gorsze samopoczucie. Niewiele to jednak ma wspólnego z prawdziwa depresją, która jest podstepną i zdradliwą chorobą. Warto wiedzieć jak rozpoznać objawy i zauważyć sygnały, bo wtedy łatwiej jest pomóc sobie lub dziecku.

Depresja u dzieci – jak ją rozpoznać?

Depresja u dzieci objawia się długotrwałym obniżeniem nastroju. W przeciwieństwie do większości dorosłych, dzieci przejawiają zachowania agresywne, destrukcyjne, autodestrukcyjne (na przykład samookaleczenie) i buntownicze, bywają też bardziej drażliwe.

Takie objawy nie są specyficzne w diagnozowaniu depresji, dlatego też zdarza się, że dzieci cierpiące na depresję diagnozuje się błędnie – przypisuje się im zaburzenia zachowania lub nadpobudliwość psychoruchową.

Depresja u nastolatków

Kolejne niespecyficzne objawy depresji występujące u dzieci i młodzieży to zaburzenia koncentracji i problemy z pamięcią. Obniżenie tych sprawności (zauważone bez innych przyczyn zdrowotnych) skutkuje problemami w szkole, brakiem odrobionych zadań domowych, niechęcią do nauki, czy szkoły w ogóle.

Zdarza się, że stan emocjonalny dziecka jest tak rozchwiany, że obawia się ono nawet opuścić własny pokój, bo tam czuje się najbezpieczniej.

Niektóre dzieci lęk ‘nakręca’ – są pobudzone ruchowo. Wiercą się, kręcą, nie skupiają na rozmówcy albo całkowicie izolują się od świata. Nieustanne poczucie niezrozumienia i osamotnienia sprawia, że chęć nawiązania kontaktu wzbudza agresję.

Nastolatkowie mogą sięgać również po alkohol lub inne używki, by samemu ‘poradzić sobie’ z problemami.

W przypadku nastolatka niepokojące objawy to:

  • zobojętnienie, apatia, smutek, przygnębienie, płaczliwość, łatwe wpadanie w złość lub rozpacz,
  • wycofanie się z życia towarzyskiego,
  • nadmierna reakcja na krytykę,
  • działania autodestrukcyjne,
  • nieuzasadnione uczucie lęku,
  • sięganie po alkohol i inne używki,
  • myśli samobójcze.

Depresja u dzieci młodszych

U młodszych dzieci diagnoza jest trudniejsza, ponieważ nie potrafią one powiedzieć, co im dolega i dlaczego źle się czują. Depresja u nich może przebiegać nietypowo.

Zdarza się, że cofają się w rozwoju, przestają mówić, zaczynają się moczyć. Często pojawiają się objawy  charakterystyczne dla innych chorób – nawet dla przeziębienia. Dziecko nie wiedząc co się z nim dzieje mówi, że boli je głowa, brzuch. Niektóre objawy są identyczne jak u osób dorosłych chorujących na depresję, takie jak problemy ze snem, zmniejszenie apetytu, uczucie niepokoju czy nawet myśli samobójcze.

Jeśli którekolwiek z poniższych objawów występuje i utrzymuje się u małego dziecka powyżej dwóch tygodni, należy skonsultować się z lekarzem:

  • ból brzucha,
  • ból głowy,
  • ból nóg,
  • brak apetytu, łaknienia,
  • moczenie nocne,
  • apatia,
  • zwiększona drażliwość,
  • brak zainteresowań czynnościami które wcześniej dziecko lubiło,
  • niechęć do współpracy.

Gdzie szukać pomocy?

Podstawowymi metodami leczenia depresji są psychoterapia oraz lekoterapia. Często w szkole funkcjonuje psycholog, który możne pokierować nas do poradni psychologiczno-pedagogicznej albo do psychiatry.

Statystyki dotyczące samobójstw wśród dzieci są wstrząsające. Dlaczego pomoc nie przyszła na czas i w zeszłym roku aż 177 polskich dzieci odebrało sobie życie? Nie zwlekajmy z podjęciem leczenia – wczesne zdiagnozowanie może uratować życie.

4 marca 2021 Przez Karolina Eljaszak

Seria alarmów bombowych w przedszkolach. „Macie pół godziny”

Nowa seria alarmów bombowych ma miejsce w przedszkolach w całej Polsce. Niebezpieczne wiadomości i zgłoszenia kontroluje policja.

Placówki dostają anonimowego maila, że jakieś dziecko ma w plecaku bombę, macie pół godziny zanim wybuchnie – informuje policja i każdorazowo wysyła pirotechników z psami, a przedszkola są ewakuowane. 

Alarmy bombowe 3 i 4 marca w przedszkolach

O jednym z pierwszych zgłoszeń 3 marca 2021 roku dowiedzieliśmy się od naszego widza, który był świadkiem ewakuacji przedszkola przy ulicy Flatta na Wilanowie w Warszawie, ale podobny scenariusz wydarzył się tego dnia w placówkach w wielu polskich miejscowościach –  m.in. w Mławie, Przasnyszu, Chorzelach, Nowym Sączu, Puławach, Żninie, Janowcu, Kraśniku czy Kielcach. Jak się okazuje, 4 marca sytuacja się powtórzyła w kolejnych przedszkolach.

Do placówek przedszkolnych trafiają maile, że jakieś dziecko ma w plecaku bombę, że jest pół godziny do wybuchu. Ewidentnie ktoś się głupio bawi, próbując utrudniać pracę policji – relacjonuje w rozmowie z nami rzecznik wilanowskiej policji Robert Koniuszy.

Każde zgłoszenie jest drobiazgowo sprawdzane, wysyłani są pirotechnicy i psy, placówki są ewakuowane, osobny zespół namierza autora maili z groźbami. Na szczęście wszystkie alarmy okazują się fałszywe, ale każdy dokładnie sprawdzamy – dodaje.

Przypomnijmy, że to nie pierwsza tego rodzaju zmasowana akcja z groźbami w kierunku przedszkoli. Rok temu takie maile trafiły do kilkudziesięciu przedszkoli w Warszawie – aż 40 z nich zostało w wtedy ewakuowanych, a dzieci musiały być odebrane przez rodziców lub spędzić na dworze kilka godzin aż do zakończenia działań policji. 

5 lutego 2021 Przez Ewa Kwiatkowska

Bliźniaczki mają różne kolory skóry i różnych ojców. Matka jest jedna

Kobieta urodziła bliźniaczki, ale każda z dziewczynek ma inny kolor skóry. Mąż kobiety wniósł o wykonanie testu na ojcostwo. Potwierdziło się tylko w przypadku jednego dziecka.

Siostry-bliźniaczki, Isabella i Gabriella Shipley mają obecnie 4 lata. Są do siebie bardzo podobne, ale różnią się, m.in. kolorem skóry. Zarówno Clementine, jak i jej mąż z pochodzenia są Afroamerykanami. Sytuacja, jaka im się przydarzyła, nazywana jest superfekundacją.

 

Jedna matka, ojców dwóch

Superfekundacja, inaczej nadpłodnienie to zjawisko, które zachodzi podczas tej samej owulacji. Odbycie dwóch aktów płciowych w stosunkowo krótkim czasie z dwoma różnymi partnerami, może doprowadzić do zapłodnienia dwóch komórek jajowych, w tym samym cyklu, nasieniem od dwóch różnych mężczyzn.

To właśnie się wydarzyło w tej sytuacji. Brzmi niewiarygodnie, a jednak jest możliwe. Na świecie potwierdzono około 20 przypadków, w których każde z bliźniąt ma ojca innej rasy.

Isabella i Gabriella Shipley na Instagramie

Matka dziewczynek założyła im na Instagramie konto, gdzie można obserwować codzienność niecodziennych bliźniaczek. Pomimo wielu podobieństw, dziewczynki mają różne usposobienie, o czym mówiła w jednym z wywiadów Clementine.

Ich zdjęcia znaleźć można na instagramowym koncie @littlestronggirls.

Życie rodzinne

Clementine i jej mąż starają się dbać, aby każda z bliźniaczek dobrze czuła się w swojej skórze i mocno je wspierają w sieci, choć jak przyznaje matka dziewczynek, pojawiają się także negatywne komentarze. Isabella i Gabriella mają także starszą o 2 lata siostrę, Angelinę.

 

Angelina świetnie sobie radzi jako starsza siostra. Od dnia, w którym poznała bliźniaki, chciała je przytulać. Czasami jest trochę szorstka, kiedy próbuje się z nimi bawić, więc musimy to monitorować

- Clementine Shimpley dla magazynu Essence

Poniżej możecie zobaczyć zdjęcia dziewczynek, które z pewnością Was zachwycą. Przekonajcie się sami!

3 lutego 2021 Przez Ewa Kwiatkowska

Najlepsze zdjęcia porodów 2020. Polka wyróżniona!

Te zdjęcia robią duże wrażenie!