O krok od tragedii we Wrocławiu. Dwulatek samotnie oddalił się z placu zabaw

Do bardzo niebezpiecznej sytuacji doszło we Wrocławiu. Dwuletni chłopiec oddalił się z placu zabaw i samotnie ruszył przed siebie. W pewnym momencie znalazł się tuż obok ruchliwej ulicy. Na szczęście zauważyła go przypadkowa kobieta. Maluch szedł całkiem sam w okolicach ulic Bardzkiej i Pięknej. Kobieta szybko zareagowała, zabrała dziecko w bezpieczne miejsce i zadzwoniła po policję.
Policjanci szukali rodziców
Na miejsce przyjechali funkcjonariusze, którzy od razu zaczęli szukać opiekunów chłopca. Nie było to łatwe, ponieważ dwulatek mówił tylko pojedyncze słowa. Policjanci sprawdzali place zabaw, okoliczne sklepy i pytali mieszkańców, czy ktoś nie widział zaniepokojonych rodziców. W tym czasie jeden z policjantów zajmował się maluchem. Chłopiec był spokojny, a po chwili nawet zasnął na rękach funkcjonariusza.
Po pewnym czasie do radiowozu podbiegła zdenerwowana kobieta. Okazało się, że to mama chłopca. Wyjaśniła, że syn bawił się na placu zabaw, ale nagle pobiegł za budynek i zniknął. Razem ze znajomym próbowała go odnaleźć, jednak bez skutku. Jak ustalili policjanci, chłopiec zdążył sam przejść około 500 metrów.
Wszystko skończyło się szczęśliwie
Na szczęście tym razem wszystko skończyło się szczęśliwie. Ogromną rolę odegrała przypadkowa kobieta, która nie zignorowała samotnie spacerującego dziecka, a także policjanci, którzy szybko odnaleźli mamę chłopca. Większość rodziców dobrze wie, że dzieci potrafią być bardzo nieprzewidywalne. Wystarczy chwila nieuwagi, by kilkulatek zniknął nam z oczu. Na placach zabaw łatwo rozproszyć się rozmową z innym rodzicem albo telefonem, a maluch w tym czasie może oddalić się naprawdę daleko. Dlatego warto pamiętać, że nawet jeśli ufamy swoim dzieciom, w miejscach publicznych trzeba mieć je cały czas na oku. Ruchliwa ulica, parking czy zatłoczone miejsce mogą być dla małego dziecka bardzo niebezpieczne.




