Kukiryniarze podbijają internet. Kim są i skąd wzięła się ta nazwa?

Kukiryniarz to jedno z nowych określeń, które można znaleźć w mediach społecznościowych. Nazwa pochodzi od marki KuKirin i mocnych hulajnóg elektrycznych, ale z czasem zaczęła oznaczać coś więcej. Co kryje się za tym słowem i dlaczego rodzice powinni zwrócić uwagę na to, czym dzieci jeżdżą po ulicach?
Co to znaczy „kukiryniarz”?
Czy to nowy bohater z Robloxa, postać z komiksu, a może jakiś superzłoczyńca, o którym rodzice jeszcze nie słyszeli? Nic z tych rzeczy. Określenie ma znacznie bardziej przyziemne pochodzenie i wiąże się z jednym z młodzieżowych trendów. KuKirin to marka elektrycznych hulajnóg, a w internecie „kukiryniarzem” zaczęto nazywać ich użytkowników, szczególnie tych, którzy wybierają mocniejsze modele i lubią mocniej odkręcić manetkę. Z czasem słowo zaczęło oznaczać nie tylko właściciela konkretnej hulajnogi, ale cały styl jazdy kojarzony z szybkimi i mocnymi jednośladami. Trzeba jednak zaznaczyć, że nie każdy właściciel KuKirina automatycznie zostaje kukiryniarzem. To potoczne, często prześmiewcze określenie, które funkcjonuje przede wszystkim w internecie i odnosi się raczej do sposobu korzystania z takiej hulajnogi niż do samego faktu jej posiadania.
Powód jest prosty: niektóre współczesne hulajnogi elektryczne potrafią być naprawdę szybkie. To już niekoniecznie lekkie urządzenia, które kojarzymy z krótkim przejazdem po mieście. Mocniejsze modele są cięższe, mają duże koła, mocne silniki i osiągają prędkości znacznie większe niż maksymalna prędkość dozwolona dla hulajnogi elektrycznej na drodze publicznej. Właśnie ten kontrast sprawił, że „kukiryniarze” stali się internetowym tematem. Nagrania szybkiej jazdy, przejazdów między samochodami czy wykonywania różnych sztuczek łatwo trafiają do mediów społecznościowych. Problem w tym, że to, co wygląda efektownie na filmiku, w prawdziwym ruchu drogowym może być bardzo niebezpieczne.
To szczególnie ważne z perspektywy rodziców. Według danych Komendy Głównej Policji w 2025 roku użytkownicy hulajnóg elektrycznych uczestniczyli w 1158 wypadkach, w których zginęło 11 osób, a 1055 zostało rannych. W grupie wiekowej 7–14 lat odnotowano 243 wypadki spowodowane przez użytkowników hulajnóg, a w grupie 15–17 lat było ich 149. Nie są to statystyki dotyczące KuKirin. Policja nie prowadzi takich danych według konkretnej marki hulajnogi. Pokazują jednak, że temat bezpieczeństwa dzieci korzystających z elektrycznych jednośladów jest jak najbardziej realny.
Nowe przepisy dotyczą dzieci
W 2026 roku zmieniły się również zasady dotyczące najmłodszych użytkowników hulajnóg. Od 3 marca 2026 roku dziecko poniżej 13. roku życia nie może kierować hulajnogą elektryczną na drodze publicznej. Wyjątkiem jest strefa zamieszkania, gdzie może to robić pod opieką osoby dorosłej. Od 3 czerwca 2026 roku osoby, które nie ukończyły 16 lat, muszą podczas jazdy na hulajnodze elektrycznej korzystać z kasku ochronnego. Obowiązek dotyczy również rowerów i urządzeń transportu osobistego. Dziecko, które ma ukończone 13 lat, potrzebuje natomiast odpowiednich uprawnień, przede wszystkim karty rowerowej.
I właśnie tutaj pojawia się jeden z największych problemów. Dla dziecka mocna hulajnoga może wyglądać jak świetna zabawka. Ma duże koła, światła, wyświetlacz, czasem kilka trybów jazdy. Tymczasem jej zachowanie może być zupełnie inne niż w przypadku popularnych miejskich hulajnóg.
Dlatego przed zakupem warto sprawdzić nie tylko ile kosztuje i jak wygląda, ale przede wszystkim:
- jaką prędkość może osiągnąć,
- jaka jest jej masa,
- czy jest przeznaczona dla dziecka,
- jakie uprawnienia są potrzebne,
- czy spełnia wymagania dotyczące hulajnóg elektrycznych,
- gdzie dziecko może legalnie nią jeździć.
Samo określenie „hulajnoga” nie oznacza bowiem, że każdy pojazd z dwoma kołami i kierownicą jest odpowiedni dla dziecka.
Co rodzic powinien powiedzieć dziecku?
Przede wszystkim nie warto sprowadzać rozmowy do prostego „nie jeździj szybko”. Dziecko powinno wiedzieć, dlaczego prędkość ma znaczenie. Przy większej szybkości znacznie mniej czasu pozostaje na reakcję, a zwykła przeszkoda, krawężnik czy nagle wychodzący pieszy mogą stać się poważnym zagrożeniem.
Warto też ustalić kilka prostych zasad:
Kask zawsze. Nawet wtedy, gdy przepisy nie wymagają go już ze względu na wiek.
Bez pasażera. Hulajnoga jest przeznaczona dla jednej osoby.
Telefon zostaje w kieszeni. Podczas jazdy trzeba obserwować drogę.
Bez popisywania się. Nagranie na TikToka czy YouTube nie jest warte ryzykowania zdrowiem.
Prędkość musi być dostosowana do miejsca. Inaczej jedzie się po pustej drodze dla rowerów, a inaczej wśród pieszych.
Kukiryniarz to więc nie każdy młody użytkownik hulajnogi elektrycznej, ale raczej ten, który traktuje ją jak mały bolid i niespecjalnie przejmuje się tym, co po drodze. Określenie ma prześmiewczy charakter i zwykle odnosi się do nastolatków, którzy mają przepisy gdzieś, a z szacunkiem dla innych uczestników ruchu też bywa u nich różnie. Jeśli więc nie chcemy, żeby nasze latorośle dorobiły się takiego przydomka, warto od najmłodszych lat przykładać wagę do nauki bezpiecznego poruszania się po drogach.




