Rok bez obowiązkowych prac domowych – jak zmiana wpłynęła na uczniów?
Minął już rok od wprowadzenia przepisów ograniczających zadawanie prac domowych w szkołach podstawowych. Choć miało to pomóc uczniom, nie wszyscy są zadowoleni z tej zmiany. Nauczyciele, rodzice i samorządy coraz głośniej domagają się powrotu obowiązkowych zadań domowych. Ministerstwo Edukacji zapowiada, że przyjrzy się skutkom tej reformy i być może wprowadzi poprawki.
Co się zmieniło w zadawaniu prac domowych?
Od 1 kwietnia 2024 roku w klasach I-III nie wolno zadawać prac domowych, poza prostymi ćwiczeniami na poprawę sprawności ręki. W klasach IV-VIII prace domowe mogą być zadawane, ale są dobrowolne i nie są oceniane. Zamiast oceny uczeń otrzymuje informację zwrotną o tym, co zrobił dobrze, a co warto poprawić.
Pomysłodawcy zmian przekonywali, że uczniowie są przeciążeni nauką i potrzebują więcej czasu na odpoczynek, rozwijanie pasji czy sport. Nie wszyscy jednak uważają, że było to dobre rozwiązanie.
Czy uczniowie rzeczywiście chcą mniej nauki w domu?
Według nauczycieli wielu uczniów, gdy tylko dowiedziało się, że prace domowe nie są obowiązkowe, po prostu przestało je robić. – Uczniowie dobrze wiedzą, że mogą ich nie wykonywać i korzystają z tego prawa – mówi Magdalena Kaszulanis, rzeczniczka Związku Nauczycielstwa Polskiego (ZNP). Nauczyciele próbują ich motywować, ale nie zawsze to działa.
Początkowo rodzice cieszyli się z tej zmiany. Po roku coraz częściej zaczynają jednak prosić nauczycieli o zadawanie prac domowych, bo zauważają, że ich dzieci gorzej radzą sobie z nauką.
Nauczyciele i dyrektorzy chcą powrotu prac domowych
Większość nauczycieli i dyrektorów szkół uważa, że prace domowe pomagają uczniom lepiej zrozumieć materiał, uczą systematyczności i odpowiedzialności. Według sondażu Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty aż 81% dyrektorów szkół opowiada się za powrotem obowiązkowych zadań domowych. Prawie 90% z nich twierdzi, że nowa reforma negatywnie wpłynęła na przygotowanie uczniów do lekcji.
Ministerstwo Edukacji: Przepisy były źle zrozumiane
Minister edukacji Barbara Nowacka uważa, że wprowadzone zmiany zostały źle zinterpretowane. – Prace domowe nie zniknęły całkowicie. To nauczyciele decydują, czy je zadawać, ale nie mogą one być obowiązkowe – tłumaczy.
MEN zapowiada dokładne sprawdzenie, jak działają nowe zasady i jakie mają skutki. Minister Nowacka chce, aby we wrześniu były już gotowe wnioski i ewentualne poprawki do przepisów.
Czy obowiązkowe prace domowe wrócą?
ZNP proponuje, aby nauczyciele mogli wystawiać oceny za prace domowe, ale tylko na prośbę ucznia. Podkreślają też, że sytuacja w szkołach się zmieniła – w tym roku podstawa programowa została odchudzona o 20%, a w przyszłym roku szykują się kolejne reformy.
Wielu nauczycieli i ekspertów podkreśla, że problemem nie są same prace domowe, ale nadmiar materiału, który uczniowie muszą przyswoić w szkole. Dlatego zamiast całkowitego zakazu warto szukać złotego środka – takich zadań, które rzeczywiście pomagają w nauce, ale nie przeciążają dzieci.