Pozytywna dyscyplina — co to? Jak stosować?

Pozytywna dyscyplina to sposób wychowania, który skupia się na emocjach dziecka. Nie ma co ukrywać, to często wyboista droga i wymaga od rodzica opanowania, które pozwoli stać się czułym, acz stanowczym opiekunem.
Co znajdziemy w gumowych zabawkach do kąpieli? >>
Pozytywna dyscyplina – na czym polega
To dość złożone zagadnienie i by poznać je dogłębnie, konieczne będzie zajrzenie do źródła, czyli do książki Jane Nelsen – Pozytywna dyscyplina. Autorka jest psycholożką i matką 7 dzieci. Swoją teorię oparła na psychologii indywidualnej sformułowanej przez Alfreda Adlera.
Mówiąc najprościej jak to możliwe, zakłada się tutaj, że wszelkie niepożądane zachowania dziecka (czyli coś, co wielu nazywa byciem niegrzecznym), biorą się z poczucia braku przynależności. Bez tego nie ma mowy o zaspokojeniu potrzeby bezpieczeństwa. I co równie ważne, dziecko stawiane jest tutaj na równi z dorosłym. Wielu osobom ciężko zrozumieć takie podejście do sprawy, bowiem dziecko jest istotą od nas zależną, nie ma świadomości wielu zagrożeń i jego bezpieczeństwo zależy od nas. Dlatego wydaje się nam, że maluch powinien nam być podporządkowany. Sęk w tym, że dbanie o bezpieczeństwo dziecka i pokazywanie mu świata wcale nie wyklucza traktowania go jak pełnoprawnego człowieka.
Kiedy zaczynają dojrzewać dziewczynki? >>
Poczucie przynależności dziecka
Co może powodować brak poczucia przynależności? Brak szacunku, ignorowanie, niesłuchanie, deprecjonowanie, wyśmiewanie, wyszydzanie. Pomyślicie sobie być może „eeee nie, mnie to nie dotyczy”. Czy aby na pewno? Poniżej znajdziecie kilka przykładów, przeczytajcie je i odpowiedzcie sobie, czy takie sytuacje nigdy się Wam nie zdarzają, zdarzają od czasu do czasu lub są częste.
- Rozmawiasz przez telefon albo z kimś znajomym, dziecko bardzo chce ci w tym momencie coś opowiedzieć i zaczyna mówić. Odpowiadasz mu „poczekaj chwilę, rozmawiam teraz” albo „nieładnie jest komuś przerywać. Poczekaj, aż skończę mówić”.
Nic złego, prawda? A co jeżeli dodacie do tego fakt, że dziecko nie do końca rozumie granice, nie wie, że zrobiło coś „niekulturalnego”, na dodatek rzecz, którą chciało Wam powiedzieć, jest dla niego bardzo ważna? U dziecka emocje mają nieco inną skalę i to, że znalazło w ogródku ślimaka, może być porównywalne z wygraniem na loterii. To teraz wyobraźcie sobie, że chcecie powiedzieć swojemu partnerowi o wygranej na loterii, a ten już na wstępie Was ucisza i stopuje…
- Od kilku dni prosisz dziecko o posprzątanie pokoju, ale bez efektu. W końcu mówisz, że jeżeli tego nie zrobi, to zabierzesz mu wszystkie zabawki. Tak też robisz, pakujesz zabawki do worka, dziecko płacze, ale sprząta.
Sukces wychowawczy? Raczej nie. To nic innego jak zastraszanie dziecka i… brak szacunku. Tak, to zapewne wy kupiliście większość tych zabawek. Czy to daje Wam prawo do decydowania o nich, skoro dziecko je dostało? Czy tak samo decydujecie o prezentach, które dajecie innym członkom rodziny? Albo czy Wasz partner/partnerka grozi Wam, że zabierze smartfona i kluczyki od auta, jeżeli nie posprzątacie po sobie? Jeżeli tak, to może być objaw trwania w niezdrowej relacji…
Takie zachowania noszą znamiona braku szacunku do drugiej osoby i jej własności.
- Idziesz z dzieckiem bawić się do pokoju, ale po chwili wyciągasz telefon i stajesz się trochę nieobecny/a. To był ciężki dzień i nie masz siły na zabawę.
- Masz w domu zasadę, że jedzenie możliwe jest tylko przy stole w kuchni/jadalni. Ale czasem zdarzy Ci się usiąść z talerzem przed telewizorem. Dziecko też chce, mówisz wtedy, że nie może, bo ono nakruszy.
- Jesteś na placu zabaw, a Twoje dziecko bawi się w piaskownicy. Ma wiaderko, kilka łopatek, grabki i tym podobne. Przychodzi inne dziecko, chce się pobawić, a Ty mówisz do swojego „daj dziewczynce łopatkę, trzeba się dzielić”.
I ponownie, wyobraźmy sobie, że ta sama sytuacja dotyczy dorosłych ludzi. Czy aby na pewno wszystkim się dzielimy? Mamy pewne granice, które sami ustanawiamy. A jeżeli nie lubimy dzielić się wcale, to dość szybko przekonamy się, że inni również nie będą chcieli się z nami dzielić 😉.
Słowo wyjaśnienia do powyższych sytuacji – to tylko przykłady małych zdarzeń, które noszą znamiona deprecjacji, braku szacunku, niesłuchania i tym podobnych. Nie chodzi o to, żeby je piętnować i potępiać, tylko uświadomić, że to naprawdę zdarza się każdemu. Rodzice bywają zmęczeni i potrzebują czasu dla siebie — to jest w prorządku! Ale nie pozostaje to bez wpływu na dziecko. Zgodnie z teorią psychologii indywidualnej – te wszystkie sytuacje mogą powodować poczucie braku przynależności, które skutkować będzie niepożądanym zachowaniem. Na przykład: dziecko wpada w histerię i krzyczy, kiedy czegoś mu się odmawia, dziecko biega dookoła pokoju i rozrzuca zabawki, dziecko nie stosuje się do zasad panujących w domu.
Dlaczego tak się dzieje? Bo maluch ma błędne przekonanie, że będąc w centrum uwagi albo mając kontrolę nad sytuacją, przynależy do rodziny.
Kiedy zaczynają dojrzewać chłopcy? >>
Pozytywna dyscyplina – jak stosować
Pozytywna dyscyplina skupia się na szacunku do dziecka, jego potrzebach oraz bliskiej relacji z rodzicem. Chodzi o to, by zauważać emocje dziecka, tworzyć z nim silną więź, być stanowczym, ale ciepłym opiekunem. Nie ma tutaj mowy o nagrodach i karach czy owianym złą sławą „bezstresowym wychowaniu”. W pozytywnej dyscyplinie reagujemy na zachowania dziecka i staramy się mu pomóc.
Gdy wymiana zdań przeradza się w małą awanturę, bo na przykład oczekujemy od dziecka wyjścia z domu, a ono wcale nie chce, możemy powiedzieć:
Widzę, że jesteś bardzo zdenerwowany i nie chcesz iść. Poczekam chwilę, aż się uspokoisz i wytłumaczę ci, dlaczego jest to ważne, żebyśmy poszli.
Tak, to może wymagać czasu. Ale niestety często jest tak, że na wiele problemów nie ma szybkiego i łatwego rozwiązania.
Gdy dziecko zaczyna rozrzucać zabawki po całym domu i domaga się zabawy z rodzicem, będąc coraz bardziej zdenerwowane, można rozwiązać to tak:
Chodź, pójdziemy do pokoju układać klocki, a potem ci coś powiem.
Postarajcie się chociaż przez 5 minut w pełni poświęcić się zabawie, a potem wytłumaczcie dziecku:
Kochanie, jestem bardzo zmęczony/a. Przed chwilą wróciłem/am z pracy. Wiem, że chcesz się ze mną bawić. Ja też chce się z tobą pobawić, ale potrzebuje kilku minut odpoczynku. Co z tym zrobimy?
Ważne: angażowanie dziecka w szukanie wspólnych rozwiązań wzmacnia jego poczucie przynależności.
Starajcie się wspierać dziecko i mu ufać. Mówcie otwarcie o Waszych uczuciach i zapewniajcie o wierze w jego umiejętności. Traktujcie dziecko jak partnera, który wymaga trochę więcej tłumaczenia i wyrozumiałości. A u źródła „niegrzecznych” zachowań szukajcie jakiejś niespełnionej potrzeby.
