Minionki i straszydła to film dla dzieci, ale nie wszystkich. Dlaczego? Sprawdź naszą recenzję!

Chyba nie ma dziś osoby, która nie wiedziałaby, jak wygląda Minionek. Żółte, rozgadane stworki już dawno przestały być tylko bohaterami animacji – stały się prawdziwymi ikonami popkultury. Nic więc dziwnego, że ich filmowa seria wciąż się rozwija. Do kin trafiła właśnie najnowsza odsłona zatytułowana Minionki i straszydła.
Już sam tytuł może jednak wzbudzić czujność rodziców najmłodszych widzów. Czy „straszydła” oznaczają, że tym razem Minionki postraszą dzieci? Na szczęście nie ma powodów do obaw. W filmie nie znajdziemy horrorowych scen ani momentów, które mogłyby wywołać strach. Tytułowe potwory są raczej zabawne, przerysowane i tak absurdalne, że trudno traktować je poważnie.
Nie dla każdego malucha
To jednak nie znaczy, że Minionki i straszydła będą idealnym wyborem dla każdego malucha. Powód jest zupełnie inny. Najnowsza odsłona serii to niezwykle dynamiczna animacja, w której niemal bez przerwy coś się dzieje. Pościgi, wybuchy, szalone pomysły, slapstickowy humor i surrealistyczne sceny następują jedna po drugiej. Dla starszych dzieci będzie to świetna zabawa, ale kilkulatki mogą zwyczajnie pogubić się w tym radosnym chaosie.
Twórcy po raz kolejny wyraźnie puszczają oko do dorosłych. Film jest pełen odniesień do historii kina, kultowych produkcji i klasycznych potworów znanych z hollywoodzkich filmów. Akcja rozgrywa się właśnie w Hollywood w czasach jego złotej ery. Minionki niespodziewanie zostają gwiazdami wielkiego ekranu, jednak ich kariera szybko zaczyna się sypać. Aby wrócić na szczyt, wpadają na szalony pomysł – chcą nakręcić widowisko z udziałem prawdziwego potwora. Problem w tym, że zdobycie takiego „aktora” wcale nie jest łatwe. Z pomocą ma przyjść tajemnicza magiczna księga, która może sprowadzić do świata ludzi ogromne monstrum.
Żarty dla dzieci i dorosłych
Cała fabuła jest jednak przede wszystkim pretekstem do serii zwariowanych gagów, pościgów i parodii filmowych klasyków. Tempo praktycznie nie zwalnia ani na chwilę, a humor momentami bywa dość specyficzny. Niektóre żarty są wyraźnie skierowane do starszych widzów i opierają się na odniesieniach, których dzieci zwyczajnie nie wychwycą.
Dlatego Minionki i straszydła najlepiej sprawdzą się w przypadku dzieci, które mają już za sobą pierwsze filmowe doświadczenia. Kilkulatki mogą mieć problem z nadążeniem za akcją, natomiast widzowie w wieku około 8–10 lat będą bawić się znakomicie. Spodoba im się zarówno szalony humor Minionków, jak i „niegrzeczne” dowcipy, które na szczęście nigdy nie przekraczają granic dobrego smaku.
Dorośli również nie powinni się nudzić. Jeśli lubią filmowe nawiązania, meta-żarty i zabawę konwencją, znajdą tu sporo powodów do uśmiechu. To animacja, która zdecydowanie bardziej niż poprzednie części stawia na wspólną zabawę całej rodziny, choć najmłodsi widzowie mogą potrzebować jeszcze kilku lat, by w pełni ją docenić.




