21 maja 2021 Przez Agnieszka Kurtyka

Dzień Matki – pomysły na laurki

Czy znacie jakiegoś malucha, który potrzebuje pomocy z wykonaniem laurki na Dzień Matki? Przygotowaliśmy kilka pomysłów, do wykonania dla dzieci w różnym wieku.

Jeśli któryś postanowicie wykonać, nie zapomnijcie wziąć udziału w konkursie 4FUN KIDS z okazji Dnia Matki, w którym przewidziano nagrody zarówno dla mam, jak i dla dzieci 😊 Więcej informacji znajdziecie tutaj >> 

Laurki na Dzień Matki

Dzieci 0 – 3 lat

Ponieważ takie maluchy jeszcze nie potrafią w pełni używać kredek, nożyczek i tym podobnych, polecamy wykonanie kartki, na której odbijemy stópki lub dłonie dziecka. Można do nich dorysować łodygę i utworzyć kwiatka. Można też odbić małe usteczka i uformować serce z buziaków. Innym pomysłem może być narysowanie łodygi od dmuchawca, a następnie wielokrotne odbicie paluszków.

Dzieci 3-6 lat

Kartka z kwiatkami – można ją wykonać w całości z papieru, lub użyć prawdziwych kwiatów. W tym drugim przypadku konieczne będzie wcześniejsze zebranie oraz ususzenie, najlepiej w książce, by łatwo je można było potem nakleić. Jeśli chcemy pomóc maluchowi, możemy wyciąć lub narysować wazon, do którego dziecko będzie musiało dokleić rośliny. Jeśli mają być to kwiaty papierowe, możemy przygotować szkic do wycięcia nożyczkami. Można też przygotować wycięty z papieru kwiat, na którym nakleimy zdjęcie.

Starsze dzieci

Mamę można zachwycić różnego rodzaju trójwymiarowymi kartkami. Mogą się one otwierać w nietypowy sposób, albo mieć w środku kieszonkę, w której schowamy wycięte serduszka lub zdjęcia potomków. Najlepszym pomysłem będzie spersonalizowanie kartki tak, by nawiązywała ona do pasji mamy – np. aparat dla zapalonej fotografki lub rower dla cyklistki.  Pięknie wyglądają kartki, na których użyjemy różnych technik. Jakiś przedmiot może być wycięty z gazety, elementy ozdobione bibułą, watą bądź confetti.

14 maja 2021 Przez Agnieszka Kurtyka

Chusta czy nosidło – plusy i minusy. Jakie wybrać i czy warto używać?

Rynek oferuje całą gamę produktów, które bardzo ułatwiają pierwsze lata życia z dzieckiem. Wakacyjna podróż jest bez wątpienia dużo łatwiejsza niż 30 lat temu. Chociaż chusta do noszenia dzieci to narzędzie znane już naszym prababkom, dziś występuje w zupełnie innych postaciach. Mamy też dostępne nosidła, które są proste w użyciu i bezpieczne dla maluchów.

Chusta – rodzaje

Dla wielu mam to gadżet ratujący życie i pozwalający normalnie funkcjonować. Gdy mamy nieodkładalne dziecko, tylko dzięki chuście możemy coś ugotować, iść na spacer albo odkurzyć. Gdyby się rozdrabniać na sposób wykonania, grubość materiału i inne niuanse, moglibyśmy wymienić wiele rodzajów, skupmy się jednak na trzech głównych.

  • Chusta elastyczna – zazwyczaj wykonana jest głównie z bawełny i przeznaczona dla małych dzieci (do 10 kg max). Zaletą chusty jest to, że można ją zawiązać bez dziecka w środku, wielokrotnie wkładać i wyjmować, jednak zaleca się ją tylko do noszenia przodem. Motanie tej chusty jest dużo łatwiejsze niż w przypadku chusty tkanej, to doskonałe rozwiązanie dla niedoświadczonych mam. Przed użyciem zalecamy jednak skonsultować się z certyfikowanym doradcą, by mieć pewność, że założona jest poprawnie.
  • Chusta tkana – prawidłowe wiązanie jest gwarantem bezpieczeństwa dziecka. Konieczna jest konsultacja z doradcą i praktyka pod jego okiem. Jeżeli już posiedliście umiejętność dobrego motania, chusta może Wam posłużyć lata i stać się Waszym ukochanym gadżetem. Dziecko można nosić przodem, tyłem, na boku – tak, jak Wasz maluch lubi najbardziej. Ręcznie tkane chusty osiągają zawrotne kwoty idące w tysiące złotych. Osoby obeznane z tematem na pierwszy rzut oka rozpoznają producenta i model chusty, polują na wymarzone DISO (ang. Desperately In Search Of), czyli swoją chustę marzeń, organizują rodzinne pikniki i spotkania. Chustonoszenie staje się wręcz symbolem filozofii odpowiedzialnego wychowania w bliskości.
  • Chusta kółkowa – strukturą przypomina chustę tkaną, ale wyposażona jest w specjalne kółka, które gwarantują szybkie i łatwe wiązanie – wystarczy materiał przełożyć przez obręcze. To dobre rozwiązanie dla mam, które z różnych powodów nie chcą bądź boją się samodzielnie motać zwykłą chustę. Jest łatwiejsza w użyciu, ma jednak ograniczoną ilość sposobów noszenia. 

Jakie nosidło wybrać?

Tak jak w przypadku chusty konieczna jest konsultacja i trening motania, tak w przypadku nosidła konieczny jest drobiazgowy research przed zakupem. Rynek oferuje nosidełka od kilkudziesięciu do kilkuset złotych, a modele wykonane z chusty kosztują nawet ponad tysiąc złotych. Na wstępie możemy z całą pewnością powiedzieć, że nie należy kupować nosidła za kilkadziesiąt złotych. Może ono wyrządzić dziecku krzywdę, zdeformować stawy lub kręgosłup. W zasadzie polecamy tylko dwa rodzaje nosideł.

  • Nosidło ergonomiczne – jest zaprojektowane tak, by dziecko przyjmowało w nim naturalną pozycję (sprawdźcie sobie takie pojęcia jak podwinięta miednica, nóżki na żabkę, w literę M). Oferują także możliwość regulacji, które pozwoli je jeszcze lepiej dopasować, zarówno do malucha, jak i do rodzica (inaczej nosidło będzie się układać na osobie mającej 160 cm wzrostu, inaczej na osobie mającej 190 cm). Po odpowiednim wyregulowaniu zakładanie i zdejmowanie to kwestia kilkunastu sekund. Takie nosidła są świetne na szybkie zakupy, spacer z psem, odprowadzanie starszego dziecka do przedszkola. Obecnie można kupić modele pozwalające nosić nawet noworodki, jednak fizjoterapeuci zalecają, by nie wsadzać na dłużej dzieci, które samodzielnie nie siedzą. Odradza się noszenie dziecka przodem do świata – najlepiej z przodu, brzuchem do brzucha rodzica lub na plecach (dzieci w wieku około 1. roku życia). Warte uwagi jest to, że mamy na rynku polskich producentów robiących świetne i bezpieczne nosidła.
  • Nosidło turystyczne – jak sama nazwa wskazuje, przeznaczone jest do uprawiania turystyki. Świetnie sprawdzi się na górskich wycieczkach i leśnych wędrówkach. Zapewnia lepsze rozłożenie ciężaru na rodzicu, jednak zalecane jest dla starszych dzieci.

Zanim zdecydujecie się na kupno czegokolwiek, polecamy dogłębną lekturę na temat danego produktu. Unikajcie artykułów na stronach producentów, którzy zawsze będą zachwalać swój towar. Można znaleźć wiele grup zrzeszających osoby noszące, które fachowo Wam doradzą. Można również skonsultować się z fizjoterapeutą, jednak ci nie zawsze mają bieżącą wiedzę na temat dostępnych produktów. Jednego możecie być pewni – kupno jednego z tych gadżetów zapewni Wam dużo przytulania i bliskości 😊

11 maja 2021 Przez Agnieszka Kurtyka

Gadżety ułatwiające podróż samochodem z dziećmi

Bardzo często podróż z dziećmi to nie lada wyzwanie. I nie mamy tu na myśli długich podróży wakacyjnych. Bywa i tak, że nawet 15 minutowa przejażdżka może być trudna, jeżeli nie mamy wsparcia drugiej osoby.

Lusterko do obserwacji dziecka

Według najnowszej wiedzy dzieci do 4. roku życia powinny jeździć tyłem. Kiedy są starsze i komunikatywne, nie widząc ich, nie obawiamy się tak bardzo, ponieważ mamy z nimi kontakt werbalny. Kiedy wozimy niemowlaka, warto zakupić specjalne lusterko montowane na zagłówku, dzięki któremu będziemy widzieć malucha. Następnym razem, kiedy zaniepokoi nas cisza, bez problemu uda nam się sprawdzić, czy to po prostu błogi sen maleństwa.

Maskotka spirala

Dzieciom, które jeszcze podróżują w tzw. ,,łupinach”, można zapewnić prostą rozrywkę dla oczu i rączek. Wystarczy na pałąku zawiesić kontrastową zabawkę pluszową, która będzie je zajmować. Warto jednak nie zakładać jej za każdym razem, ponieważ maluch po jakimś czasie może się nią znudzić.

Organizer zakładany na fotel

Jeśli mamy do czynienia z większymi dziećmi, które potrzebują trochę więcej niż maskotka, warto kupić kolorowy organizer, który montuje się na zagłówku fotela przed dzieckiem. Można w nim schować ulubione zabawki dziecka, bidon z wodą czy przekąskę.

Magnetyczna układanka

Próba układania tradycyjnych puzzli zapewne skończyłaby się porażką, a także płaczem. Na podróż idealnie sprawdzą się za to puzzle magnetyczne. W pojemnym pudełku znajdują się wymieszane części różnych układanek z magnesem. Części przyczepiają się do wieka pudełeczka, dzięki czemu nie rozpadną się po samochodzie w trakcie skręcania lub hamowania.

Audiobook ulubionej książki

Coraz częściej można w zestawie z tradycyjną książką kupić również audiobooka na płycie. Niektóre dzieci znają wręcz na pamięć ukochane opowieści. Dlatego puszczenie im tego na płycie w trakcie podróży, będzie idealnym rozwiązaniem, gdy nie możemy czytać.

Kabel AUX

I na koniec trochę nieoczywista rzecz, ale warta zainwestowania, jeżeli nasze auto nie łączy się przez bluetooth z telefonem (a także w przypadku, kiedy się łączy!). Jaka jest ulubiona piosenka waszego dziecka? Meduza Klementyna, a może Lisek Łakomczuszek? Możecie puścić dziecięce hity na YouTubie w telefonie, który podłączycie do auta takim właśnie kablem. Jeżeli wasze auto ma funkcję bluetooth, to i tak warto skorzystać z tej opcji transmisji, ponieważ zużywa mniej baterii.

8 maja 2021 Przez Agnieszka Kurtyka

Domowy ogródek z dzieckiem cz. 3 – cytryna, pietruszka, kurkuma, dynia

To już ostatnia część poradnika, który podpowie Wam, jak razem z dzieckiem zacząć przygodę z domowym ogródkiem. Jeśli przegapiliście poprzednie części, tutaj znajdziecie odnośniki – część pierwsza, część druga. Tym razem proponujemy egzotyczne cytryny i kurkumę, a także rodzimą pietruszkę i dynię.

CYTRYNY

Własne drzewko cytrynowe? To możliwe! Pestki owocu trzeba obrać, dokładnie wytrzeć, następnie zawinąć kilkukrotnie w ręcznik papierowy i spryskać wodą. Pestki zawinięte w mokry ręcznik papierowy umieszczamy w słoiku, który zamykamy i wkładamy do ciemnego miejsca na 2 tygodnie. Po tym czasie nasiona powinny wypuścić korzenie. Do kolejnego etapu będzie nam potrzebna skorupka jajka. Rozbijamy czubek jajka, wylewamy zawartość i zostawiamy około 2/3 jajka (odrywamy górę). Na dnie robimy dziurkę, która będzie odprowadzać nadmiar wody. Do skorupki wsypujemy ziemię, wsadzamy pestkę korzeniem do dołu, a następnie stawiamy całość na zakrętce od wody. Dbamy o nawilżenie roślinki i ponownie, czekamy około 2 tygodnie. Po tym czasie powinniśmy już mieć kilkucentymetrowy pęd. To jest czas, by całość przesadzić do większej doniczki, razem ze zgnieciona w rękach skorupką jajka, która będzie doskonałym nawozem. Drzewko wymaga dużo słońca i odpowiedniego podlewania. W polskich warunkach możemy raczej liczyć na niewielkie drzewko ozdobne w domu.

PIETRUSZKA

Jeżeli lubicie świeżą natkę do rosołu, bądź jakiegokolwiek innego dania, możecie mieć ją zawsze w kuchni pod ręką. Wystarczy nam do tego zwykła sklepowa pietruszka, ale mamy tu na myśli tę białą część, czyli korzeń. Należy odciąć dolną część i wsadzić do doniczki, najlepiej kilka obok siebie. Przysypujemy ziemią do takiego poziomu, by wystawał sam czubek. Następnie podlewamy ją obficie, a potem musimy zapewnić wysoką wilgotność, co uzyskamy poprzez założenie reklamówki na górę. Po około 7-10 dniach powinny pojawić się listki. Wtedy ściągamy reklamówkę, stawiamy w słonecznym miejscu i regularnie podlewamy – świeża natka będzie zawsze na wyciągnięcie ręki,

KURKUMA

Ostatnio coraz łatwiej dostępna w sklepach, choć wciąż wiele osób nie zdaje sobie sprawy z jej niezwykłych właściwości zdrowotnych. Aby wyhodować własną roślinkę, wystarczy wybrać kawałek kurkumy, na którym zauważymy rosnący pęd. Podobnie jak w przypadku imbiru, kłącza te są pryskane środkami hamującymi wzrost. Dlatego przed posadzeniem należy ją przez 15 minut moczyć w wodzie z sodą oczyszczoną. Następnie wkładamy kurkumę do doniczki z ziemią, przysypujemy i podlewamy, dbając o odpowiednie odprowadzanie nadmiaru wody. Wskazane jest tutaj postawienie pojemnika we wschodnim oknie. Gdy roślina wypuści kilkucentymetrowe korzenie, możemy ją przesadzić do szklarni.

DYNIA

Dorodną dynię najpewniej uda nam się uzyskać poprzez sadzenie w szklarni. Ale pierwszy krok do tego możemy wykonać w domu, wspólnie z dzieckiem. Jeśli macie to warzywo, wystarczy wyciągnąć z niego pestki, które trzeba wypłukać, a następnie wysuszyć na słońcu. Potem wsadzamy je do niewielkiej doniczki z ziemią, podlewamy i czekamy na pojawienie się pędu. Gdy roślinka będzie miała już kilka centrymetrów, można ją przenieść do szklarni.

1 maja 2021 Przez Agnieszka Kurtyka

Domowy ogródek z dzieckiem cz. 2 – ananas, sałata, bazylia, cebula dymka

Mamy nadzieję, że tydzień temu czytaliście pierwszą część poradnika -> KLIK i spróbowaliście coś z dziećmi posadzić. Dzisiaj proponujemy Wam kolejne 4 rośliny, a wśród nich znajdą się owoce, warzywa oraz zioła. 

ANANAS

Do sadzenia będzie Wam potrzebny jedynie ,,czubek” ananasa – jego zielona część. Trzeba wyciąć cały ,,pióropusz” i oderwać zewnętrzne liście. Następnie usunąć resztki miąższu. Tak przygotowaną część owocu należy umieścić kilka centymetrów nad wodą i czekać, aż pojawią się pierwsze, cienkie korzenie. Wtedy należy przesadzić ananasa do dużej doniczki z ziemią i regularnie podlewać. UWAGA! Hodowanie ananasa jest bardzo czasochłonne. Będzie to dobry trening cierpliwości dla dziecka 😉

SAŁATA

Resztki sałaty (dolna część) mogą nam zapewnić świeże liście, gotowe do spożycia po zaledwie kilku tygodniach. Wystarczy pozostałości opłukać i wsadzić do jakiegoś pojemnika z wodą. W zasadzie nie trzeba ich nawet potem wsadzać do ziemi, bo już w takiej postaci nasza sałata wkrótce wypuści nowe liście. Jeżeli jednak przeniesiemy ją do doniczki z ziemią, możemy liczyć na bardziej obfity wzrost i więcej smacznej sałaty na kanapkę! 

BAZYLIA

Często kupujemy w sklepie zioła w doniczkach, które mimo podlewania, momentalnie umierają i nadają się tylko do wyrzucenia. Spowodowane jest to zniszczeniem korzeni w trakcie przesadzania oraz niską jakością podłoża. A wystarczy oderwać dorodną gałązkę, usunąć z dolnej części liście i wsadzić do wody. Podobnie jak w przypadku sałaty, już samo trzymanie w wodze zapewni nam przyrost świeżych listków. Gdy łodyga wypuści korzenie, można ją wsadzić do doniczki z ziemią i obserwować, jak nasza roślinka się powiększa. 

CEBULA DYMKA (LUB JAKAKOLWIEK INNA)

Każdą cebulę, jaką mamy w domu, możemy z powodzeniem zasadzić. Cebula dymka ma bardzo smaczny szczypior i jest niewielka. Wystarczy bulwiastą część opłukać, wytrzeć i wsadzić do ziemi. Aby przyspieszyć jej wzrost, można wcześniej wsadzić ją do wody, by wypuściła korzenie – trzeba jednak często wymieniać wodę! Już po kilku dniach zobaczymy, jak szczypior powoli pnie się ku górze.

28 kwietnia 2021 Przez Agnieszka Kurtyka

DIY: Proszek do prania i płyn do płukania eko! Idealne rozwiązanie dla dzieci z wrażliwą skórą

Wraz z pojawieniem się nowego członka rodziny, w domu zmienia się wiele. I nie chodzi tu tylko o obowiązki, ale także odmienne spojrzenie na rzeczy, którymi nigdy sobie nie zaprzątaliśmy głowy. Zabezpieczamy ostre krawędzie, upewniamy się, że potencjalnie niebezpieczne rzeczy nie są w zasięgu małych rączek, kupujemy delikatne kosmetyki, a także delikatne środki czystości. Chociaż na rynku mamy powszechnie dostępne proszki i płyny dedykowane dla niemowląt, można pójść o krok dalej i zrobić je samemu – to naprawdę łatwe, a ponadto tanie i ekologiczne.

Zalety domowego proszku do prania i płynu do płukania

Jak już wspomnieliśmy wyżej, przerzucenie się na własną produkcję tych środków zaoszczędzi nam dużo pieniędzy.

Czy wiecie, ile kosztuje zrobienie 1 litra własnego płynu do płukania? Gdyby nie liczyć olejku eterycznego, byłoby to kilkadziesiąt groszy! Na dodatek, za każdym razem, gdy kupujecie sklepowy płyn, w Waszym domu pojawia się kolejna plastikowa butelka. Robienie proszku i płynu własnoręcznie to duża ulga dla środowiska. Najważniejsza jednak zaleta to skład, który nie podrażni delikatnej skóry. Produkty te będą idealne dla alergików i atopowców.

Gdzie kupić produkty do robienia własnych środków czystości?

Na szczęście coraz więcej sklepów oferuje niezbędne składniki. Kupicie je bez problemu przez internet i po dwóch dniach dostaniecie pod drzwi. Szukajcie ich w drogeriach naturalnych i sklepach eko. Jeżeli jakiś sklep ma w swojej ofercie boraks, jeden ze składników, zapewne znajdziecie tam też całą niezbędną resztę, a uwierzcie, nie ma tego wcale dużo.

Jak zrobić domowy proszek do prania

Aby go wykonać, będziecie potrzebować: sodę oczyszczoną, boraks, naturalne płatki mydlane, kwasek cytrynowy (w proszku) oraz olejek eteryczny. Oczywiście soda i kwasek ze sklepu spożywczego raczej nie zdadzą egzaminu, ponieważ potrzebujemy większych ilości. Dlatego warto na początek kupić w sklepie po 1kg każdego ze składników. 

Przepis na proszek do prania:

1 szklanka sody oczyszczonej

1 szklanka boraksu

1 szklanka naturalnych płatków mydlanych

0,5 szklanki kwasku cytrynowego

15 kropel ulubionego olejku eterycznego

 

Zakup 1 kg sody, boraksu i kwasku, 0,5 kg płatków mydlanych i olejku eterycznego to koszt rzędu 43 zł. Z takiej ilości będziemy mogli zrobić kilkadziesiąt prań. Kupując większe ilości, suma ta będzie jeszcze mniejsza.

Wszystko razem mieszamy dokładnie i zamykamy w szczelnie zamykanym pojemniku. Mieszanka ma właściwości higroskopijne – wciąga wilgoć z otoczenia. Jeśli nie będziemy jej zamykać, zrobi się twarda jak kamień.

Do prania wystarczą 2 duże łyżki stołowe, jeśli macie dużą pralkę można dać 3. Proszek dobrze sobie radzi z codziennymi zabrudzeniami. Oczywiście nie jest to tak silna mieszanka jak sklepowe detergenty, jednak przy dziecięcych zabrudzeniach czasem nawet najlepsze proszki są bezsilne. Jeśli bardzo nam zależy na uratowaniu jakiegoś ubrania, można go zaprać w rękach z użyciem silnego środka, przepłukać, a potem wyprać w domowym proszku.

Jak zrobić domowy płyn do płukania

Jeżeli kupiliście produkty na proszek do prania, to macie już wszystko, co będzie potrzebne. Wykonanie płynu do płukania jest bajecznie proste:

200 ml ciepłej wody

2 łyżeczki kwasku cytrynowego

10 kropel olejku eterycznego

Koszt wykonania płynu to w zasadzie tylko koszt olejku eterycznego. Ciężko nam nawet oszacować, ile kosztują dwie łyżeczki kwasku, skoro kilogram to zaledwie 5 zł.

Mieszamy wszystko razem i zamykamy w szczelnym słoiku / butelce. Przed każdym użyciem warto wstrząsnąć, ponieważ olejek będzie zbierał się na wierzchu. Do jednego prania wystarczą 3-4 łyżki płynu. Dobrze przygotować większą ilość, na przykład 1 litr. Do tego celu, trzeba wartości z przepisu pomnożyć razy 5.

Płyn zmiękcza tkaniny, wypłukuje pozostałości proszku i nadaje ładny zapach. Polecamy użyć tego samego olejku / mieszanki olejków zarówno do proszku, jak i do płynu. Warto kupić kilka różnych i eksperymentować z zapachami. Lawenda i bergamota to silnie kwiatowe nuty, mięta jest orzeźwiająca, trawa cytrynowa i mandarynka przyjemnie cytrusowe.

UWAGA!

Pomimo że środki te są dużo bardziej delikatne niż sklepowe produkty, nie należy ich przechowywać w miejscu łatwo dostępnym dla dzieci.

27 kwietnia 2021 Przez Agnieszka Kurtyka

Ile godzin dziennie powinno się spędzać z dzieckiem na zewnątrz?

Odpowiedź na to pytanie może Was zaskoczyć… Najnowsze badania zalecają, by w okresie letnim dzieci w wieku przedszkolnym spędzały 6 godzin na zewnątrz!

Czy są jakieś korzyści z czasu spędzonego na łonie natury, poza zmęczeniem dziecka? Okazuje się, że jest ich wiele i są one nieoczywiste. Dzieci spędzające więcej czasu na zewnątrz lepiej się rozwijają, mają lepszą odporność, są bardziej pewne siebie i lepiej sobie radzą w społeczeństwie.

Jak przebywanie na zewnątrz wpływa na najmłodsze dzieci?

Nie bez przyczyny wszystkie poradniki zalecają, by już w pierwszym tygodniu życia dziecka spędzać czas na zewnątrz. Oczywiście przeciwskazaniem będzie tutaj silny mróz, wiatr, deszcz oraz upał. Umiarkowanie niska temperatura nie jest zagrożeniem – gdyby dziecko nie było gotowe na kontakt ze światem zewnętrznym, nie mogłoby opuścić szpitala. Spacery z niemowlakiem pozwalają się dotlenić, są również zbawienne dla mamy. W przypadku trochę starszych dzieci dochodzi stopniowe poznawanie różnorodnych bodźców i stymulacja mózgu. A kiedy nasz maluch już potrafi sam się przemieszczać, zabawa na zewnątrz uczy go lepszej koordynacji.

W okresie jesienno-zimowym przy odpowiednich warunkach atmosferycznych, wskazane jest spędzać na zewnątrz co najmniej 2 godziny, a najlepiej 3-4. Wiemy jednak, że czasem jest to niemal niewykonalne. Odbieramy naszego malucha z przedszkola w godzinach popołudniowych i już za moment robi się ciemno. Na dodatek często gnają nas do domu inne obowiązki – konieczność ugotowania obiadu, posprzątania. Warto chociaż chwilę pozostać z dzieckiem na świeżym powietrzu (o ile faktycznie jest ono świeże i nie są przekroczone normy smogowe), te krótkie chwile mogą bardzo korzystnie wpływać na odporność.

Jak nieustanne siedzenie w domu wpływa na rozwój dziecka?

W domu nie mamy tak wielu pozytywnych bodźców. W poszukiwaniu rozrywki maluch może nalegać na to, by puszczać mu bajki. Prawdopodobnie żaden rodzic nie jest w stanie przez cały czas organizować dziecku stymulujące zabawy. Brak zróżnicowanych bodźców hamuje rozwój i negatywnie wpływa na samopoczucie. Warto jednak pamiętać, że nadmiar bodźców (np. poprzez długotrwałe oglądanie bajek w szybkim tempie, nieodpowiednich dla danego wieku) jest jeszcze bardziej szkodliwy! Ciągłe siedzenie w domu wpływa negatywnie również na motorykę – w bezpiecznym i znanym otoczeniu maluch nie nabywa nowych umiejętności.

Obecnie mamy wiosnę, dzień jest coraz dłuższy. Nasze pociechy zapewne spędzają w przedszkolach godzinę dziennie na zewnątrz i jest to za mało. Nawet gdy temperatura oscyluje gdzieś pomiędzy 1 a 10 stopni, nie jest to przeciwskazaniem do zabaw poza domem. Bardzo często wydaje nam się, jakby teraz było chłodniej niż w zimie, gdy temperatura jest ujemna. Złudzenie to spowodowane jest tym, że psychicznie nastawiamy się już na cieplejsze temperatury i bardziej dotkliwie odczuwamy jakikolwiek spadek. Pamiętajcie, by nie ubierać siebie oraz dzieci zbyt ciepło – przy obecnej pogodzie przegrzanie może być fatalne w skutkach. Odrobina potu i podmuch wiatru to przepis na zawianie. Ponadto regularne przegrzewanie dziecka negatywnie wpływa na odporność. Lepiej trochę zmarznąć, gdyż pozwoli to zahartować organizmu.

26 kwietnia 2021 Przez Agnieszka Kurtyka

Zabawy sensoryczne w domu z użyciem powszechnie dostępnych produktów

Początek życia malucha to nieustanna nauka. Dziecko uczy się w zasadzie wszystkiego, poznaje świat za pomocą wszystkich zmysłów. Zabawy sensoryczne to doskonały sposób na ciekawą naukę i pobudzenie zmysłów. Jednak ich najważniejszą rolą jest kształtowanie prawidłowej integracji sensorycznej, która odpowiada między innymi za przetwarzanie bodźców. Jedyne ryzyko, jakie te zabawy ze sobą niosą, to konieczność sprzątania 😉

Jak zorganizować bezpieczne zabawy sensoryczne?

Podstawą są materiały. W czasie zabawy musimy się liczyć z tym, że dziecko spróbuje wsadzić coś do buzi – jest to normalny i zdrowy objaw, maluch angażuje kilka zmysłów do poznania przedmiotu. Wyobraźcie sobie, że ktoś częstuje Was egzotycznym owocem, którego nigdy nie jedliście. Prawdopodobnie, zanim go spróbujecie, dokładnie mu się przyjrzycie, być może również powąchacie, wyczujecie jego strukturę w dłoniach i dopiero wtedy wyląduje w Waszej buzi. Dla Waszego malucha prawie każda rzecz jest takim nowym, egzotycznym owocem 😊 Dlatego do zabaw sensorycznych polecamy produkty spożywcze. Przydadzą się Wam:

  • Mąka ziemniaczana/pszenna/kukurydziana
  • Ugotowany/suchy Makaron
  • Olej
  • Bułka tarta
  • Płatki kukurydziane
  • Galaretka
  • Namoczone siemię lniane
  • Ugotowana ciecierzyca i soczewica (lepiej, żeby maluch ich nie zjadł zbyt dużo)
  • Barwniki spożywcze

 

Następny krok to przygotowanie stanowiska. Aby ułatwić sobie sprzątanie, wystarczy dużą powierzchnię zabezpieczyć prześcieradłami i kocami. Przydatne będą również duże plastikowe pojemniki, miseczki, wiaderka albo wanienka.

Zabawy sensoryczne

Piasek kinetyczny. Nie trzeba go kupować, można bardzo łatwo zrobić samemu. Wystarczy do mąki kukurydzianej dodać oleju spożywczego i wzbogacić o barwnik. Szybko uzyskamy doskonały materiał do zabaw, odpowiednio lepki, a zarazem sypki, łatwy w sprzątaniu. W piasku możemy odbijać przeróżne kształty, przesypywać go, ściskać. Jeśli zrobimy kilka kolorów, maluch może zobaczyć, co się stanie, gdy się je połączy.

 

Zabawy z kisielem. Kisiel można zrobić samemu, wystarczy zagotować w wodzie mąkę ziemniaczaną. Kisielu można użyć na całą masę sposobów! Dziecko może nim rysować na kartce/tekturce, przelewać go, ściskać, myć nim ręce. Dla odważnych – można dziecku zafundować kąpiel w kisielu! Oczywiście nasz materiał do zabawy musi być schłodzony lub lekko ciepły.

Pudełko rozmaitości. Do pudełka wrzucamy przedmioty o różnych kształtach i teksturach. Mogą to być zabawki lub wspomniane wyżej artykuły spożywcze. Pudełko musi być zamknięte, by dziecko nie widziało, co jest w środku. Zabawa polega na tym, że maluch wkłada tam rękę i próbuje poznać wymacany przedmiot jedynie za pomocą dotyku. Ze starszymi dzieciakami może to być zgadywanka.

Tęczowy makaron. Należy ugotować kilka porcji makaronu z różnymi barwnikami. Później każdy kolor układamy osobno, w misce, pojemniku, albo na talerzu. A następnie pozwalamy dziecku robić z nim to, co zechce. Maluch będzie z fascynacją obserwował, jak kolory się mieszają, a miękki makaron pobudzi zmysł dotyku.

Przesypywanie. Do sporego pudełka wsypujemy duuuuużo bułki tartej, dajemy dziecku chochelki, łyżki, lejek i plastikowe butelki.  Pokazujemy maluchowi, jak za pomocą narzędzi przesypywać bułkę do różnych pojemników, a potem do kolejnych. Starajmy się używać różnych przedmiotów oraz własnych rąk.

Porównywanie. Przygotowujemy miseczki z różnymi rzeczami – galaretką, namoczonym siemieniem lnianym, ugotowanym makaronem, suchym makaronem, ugotowaną ciecierzycą. Razem z dzieckiem poznajmy każdą rzecz. Wąchamy, dotykamy, obserwujemy, jak się zachowuje w ruchu, czy się przesypuje, czy przelewa, czy wydaje dźwięki.

Tego typu zabawy to naprawdę niesamowite pole doświadczalne dla malucha. Po wypróbowaniu kilku z nich zapewne wyobraźnia szybko Wam podsunie kolejne pomysły.

24 kwietnia 2021 Przez Agnieszka Kurtyka

Domowy ogródek z dzieckiem cz. 1 – czosnek, pomidor, imbir, awokado

Przygotowaliśmy dla Was 3-częściowy poradnik, jak wspólnie z dzieckiem zacząć domowy ogródek. Niektóre z podanych roślin będą mogły rosnąć na Waszym parapecie, inne przeznaczone są finalnie do posadzenia w ogrodzie/szklarni. Co tydzień będziemy publikować kolejną część.

20-30 lat temu prawie każdy miał jakiś ogródek warzywny, jeśli nie u siebie, to u rodziców czy wujków. Przemiany, jakie miały miejsce na przestrzeni minionych dekad spowodowały, że zwyczaj własnego sadzenia warzyw odszedł do lamusa. W sklepach można kupić nawet najbardziej egzotyczne owoce, produkty BIO, a przy dzieciach na nadmiar wolnego czasu nie sposób narzekać. Trend ten powoli jednak wraca. Zauważyliśmy, że produkty w sklepach nie są do końca pewne, nie wiemy, w jaki sposób są hodowane i transportowane. Ponadto, jak się okazuje, posadzenie własnych warzyw wcale nie jest takie trudne i czasochłonne, nawet gdy mieszka się w mieszkaniu! Można to zrobić wspólnie z dzieckiem i potraktować jako naukę systematyczności, cierpliwości czy odpowiedzialności.

Co można posadzić w domu?

Prawie wszystko, co macie w spiżarce lub lodówce. Zwiędła sałata, klapnięty pomidor, stary kawałek imbiru – to wszystko nadaje się do posadzenia!

CZOSNEK / SZCZYPIOR

Uprawa czosnku jest banalnie prosta, dziecko może to wykonać samodzielnie. Jeżeli zależy nam tylko na samym szczypiorze, już po dwóch tygodniach możemy liczyć na efekty. Na wyhodowanie główki czosnku trzeba niestety czekać wiele tygodni. Jedyne, czego potrzebujemy, to jakieś naczynie/doniczka, ziemia oraz ząbki czosnku. Ząbki należy obrać i wsadzić do połowy wysokości do ziemi. Trzeba tutaj zwrócić uwagę, by nie posadzić go do góry nogami! Dolna część czosnku jest twardsza, z reguły przy obieraniu odcinamy ją. Górna część czosnku jest bardziej szpiczasta – to niej wyrośnie nasz szczypior. Pilnujemy, by podłoże było odpowiednio wilgotne i obserwujemy 😊

POMIDOR

Jeżeli jakaś odmiana Wam wyjątkowo smakuje, bardzo łatwo możecie ją wyhodować u siebie w domu. Warzywo (chociaż niektóry uważają, że to jednak owoc 😉) wystarczy pokroić, plasterki położyć na warstwie ziemi w płaskim pojemniku i przykryć kolejną warstwą, a potem zraszać wodą. Z czasem może pojawić się biały nalot – pleśń, efekt rozkładu miąższu. Wkrótce jednak zniknie, a z ziemi zaczną się pojawiać pierwsze kiełki. Kiedy w naszym pojemniku zrobi się ciasno, czas przesadzić pomidorki. Wyciągamy każdy kiełek osobno, obrywamy około 1/3 korzenia, a następnie wsadzamy roślinkę do większej doniczki. Dość szybko będziemy mieć mały krzaczek. Aby uzyskać owoce, najlepiej posadzić pomidory w szklarni.

IMBIR

Jeżeli zauważycie, że imbir, który trzymacie w domu, zaczął puszczać pędy, jest to znak, że roślina nadaje się do posadzenia. To bardzo istotne, ponieważ kłącza imbiru, które możemy kupić w sklepie, często pryskane są środkami mającymi za zadanie zahamować ten proces. Jeśli uda nam się zaobserwować pęd, warto imbir zamoczyć na 10-15 minut w wodzie z sodą oczyszczoną – pozwoli ona na pozbycie się całej zbędnej chemii. Po wypłukaniu imbir wystarczy wsadzić do doniczki z ziemią i zasypać. Całość dobrze jest położyć przy wschodnim oknie i podlewać 1 raz w tygodniu, jeśli mocno grzeje słońce to częściej. Imbir nie lubi nadmiaru wody, dlatego warto użyć pojemnika, który odprowadzi nadwyżkę. Po około 2 miesiącach, kiedy będą już dobrze rozwinięte korzenie, imbir można posadzić w szklarni.

AWOKADO

Chociaż owoc ten jest bardzo popularny, ostatnio coraz częściej mówi się o tym, jak wiele wody pochłania jego produkcja. Może warto spróbować posadzić go w domu? Do tego wystarczy pestka! Trzeba jednak kupić odpowiedni owoc – nie powinien być ani zbyt twardy, ani zbyt miękki. Gdy będzie nadgniły, pestka będzie szarawa, nienadająca się do uprawy. Przy przekrajaniu awokado staramy się nie uszkodzić pestki, którą następnie trzeba opłukać. Są dwa sposoby sadzenia – można po prostu wsadzić pestkę do ziemi i czekać. Jeśli chcemy mieć szybsze efekty, pestkę należy namoczyć, obrać brązową skórkę, a następnie wbić w nią trzy wykałaczki i częściowo umieścić w wodzie. Gdy pojawią się korzenie, wsadzamy pestkę do doniczki i czekamy 😊 Na owoce trzeba niestety czekać kilka lat.

30 października 2020 Przez Ewa Kwiatkowska

5 sprawdzonych sposobów, żeby dom stał się ostoją relaksu i spokoju

Bardzo ważne jest to, żeby stworzyć swoje własne miejsce na ziemi, w którym będziemy czuć się dobrze!